Zarys dziejów Fabryki Kartonu w Kolonowskiem

Przed stu laty,książę Christian Ernst Stolberg-Wernigerode - właściciel majątku ziemskiego w powiecie strzeleckim na Opolszczyźnie, podjął decyzję o budowie fabryki kartonu w Kolonowskiem. Bezpośrednią przyczyną powstania zakładu był okresowy nadmiar drewna. Zimą 1903 r. wskutek obfitych opadów mokrego śniegu, w lasach księcia Stolberga doszło do poważnych zniszczeń drzewostanu. Z powodu dużej ilości zalegającego drewna zapadła decyzja o uruchomieniu produkcji kartonu.

Załoga zakładu

Przed stu laty - w 1907 r. - budowa zakładu była poważnie zaawansowana, a uruchomienie produkcji nastąpiło w 1908 r. Ciąg produkcyjny, złożony z 33 parników, 3 ścieraków, 2 odwadniarek okrągłositowych, 3 holendrów i maszyny do produkcji kartonu, dostarczyła firma J. M. Voith z Heidenheim. Możliwości produkcyjne zakładu szacowano na ok. 20 ton kartonów i tektur.

W 1930 r. przekształcono firmę w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, nad którą kontrolę przez pewien czas zachował książę Stolberg-Wernigerode. W następnych latach udziały w spółce przeszły na własność banku z Amsterdamu N.V. Internationale Inwestmentbank te Amsterdam. Z dniem 3 kwietnia 1937 r. fabrykę wydzierżawił od holenderskiego banku właścicel posiadłości ziemskich w Górnej Bawarii - baron Trabart von und zum Tann wraz z berlińskim prawnikiem Richardem Karlem Wolffem. W 1943 r. kolonowską spółkę wykupiła bogata firma, specjalizująca się w produkcji wyrobów z tektury i papieru - Berlin- Neuroder Kunstanstalten A.G.


Dwudziestolecie międzywojenne w dziejach firmy to okres funkcjonowania jej bez poważniejszych inwestycji.Ewentualne modernizacje miały jedynie na celu utrzymanie osiągniętych wcześniej mocy produkcyjnych. W latach drugiej wojny światowej w fabryce wykorzystano do pracy jeńców wojennych, próbując w ten sposób poprawić rentowność produkcji.

Pod koniec wojny w zakładzie wybuchł pożar, który częściowo zniszczył wyeksploatowane urządzenia produkcyjne.

Po zakończeniu wojny wojskowe władze sowieckie dopiero w listopadzie 1945 r. przekazały zakład administracji polskiej, gdyż wcześniej na terenach fabrycznych przeprowadzane były remonty sprzętu wojskowego. Po przejęciu zakładu przez polskie władze, upaństwowiono go jako mienie należące wcześniej do firmy niemieckiej - bez prawa do odszkodowania.

Fabryka tektury

W 1945 r. wszystkie fabryki branży papierniczej podporządkowano kilku regionalnym zjednoczeniom. Fabrykę w Kolonowskiem włączono do Południowego Zjednoczenia Przemysłu Celulozowo-Papierniczego. W 1947 r. zjednoczenia zlikwidowano, tworząc w ich miejsce państwowe przedsiębiorstwa. Zakład w Kolonowskiem podporządkowano wówczas przedsiębiorstwu w Krapkowicach.

Po przeprowadzeniu remontów maszyn, produkcję uruchomiono w sierpniu 1946 r., a do końca roku powstało 1,7 tys. ton kartonu. Począwszy od lat 50 zakład wytwarzał 6-7 tys. ton brązowego kartonu rocznie.

Fabryka przez wiele lat była eksploatowana bez poważniejszych inwestycji. Dopiero w pierwszej połowie lat 70. przeprowadzono modernizację parku maszynowego. Zaniechano wytwarzanie ścieru, przestawiając maszynę na wykorzystanie makulatury. Jednocześnie podwojono możliwości produkcyjne fabryki. Rekordowy wynik zakład osiągnął w 1978 r., kiedy to powstało 13,6 tys. ton tektury.

W kolejnych latach przeprowadzono w zakładzie już niewielkie inwestycje: w latach 80 zainstalowano nawijak do tekturnicy, umożliwiający wprowadzenie produkcji tektury zwojowej.

Początkowo tektura z Kolonowskiego wykorzystywana była do wytwarzania opakowań zbiorczych oraz w introligatorstwie. W 1983 r. w Kolonowskiem wprowadzono produkcję makulaturowej tektury przeznaczonej do wyrobu pary. nowy produkt nie miał najwyższej jakości (posiadał niższe parametry mechaniczne od tradycyjnej tektury wytwarzanej z wsadem włókien szmacianych), jednak z powodu niedoboru właściwej tektury na papę, na tekturę z Kolonowskiego było duże zapotrzebowanie. Pierwsza partia papy z tektury makulaturowej - jako produkt deficytowy - była sprzedawana na rozdzielniki.

Od 1988 r. w zakładzie wytwarzano tuleje z tektury. Do tego celu wykorzystano maszynę, o wydajności 2,5 tys. mb na 8 godzin, sprowadzoną z Malczyc.

Wprowadzane od 1989 r. przemiany społeczne-gospodarcze początkowo skomplikowały sytuację zakładu w Kolonowskiem. Spadek zapotrzebowania na odbieraną dotąd w każdej ilości tekturę stał się główną przyczyną poważnych kłopotów. Jednocześnie zmniejszyło się zatrudnienie w połowie lat 70. w fabryce pracowało ok. 200 osób w 1988 r. 139, a w 1991 r. już tylko 103 osób. Zakład nie mógł liczyć na pomoc swego właściciela - Zakładów Papierniczych w Krapkowicach, które same borykały się z poważnymi problemami

W związku z utrzymującym się w Polsce w latach 1989-1992 spadkiem zapotrzebowania na papier i tekturę, trwałego rozwiązania problemów zakładu upatrywano we wprowadzeniu w Kolonowskiem przetwórstwa i oferowaniu nie tektury, lecz wykonanych z niej wyrobów. 1 sierpnia 1990 r. kierownictwo zakładu utworzyło nową strukturę, pod nazwą Zakład Produkcji Tektury w Kolonowskiem - Agencja, która wydzierżawiła majątek produkcyjny od Zakładów Papierniczych w Krapkowicach. Forma agencji nie pozwalała na prowadzenie inwestycji. W związku z tym, pod koniec 1990 r., powołano Spółkę Cywilną Przedsiębiorstwo Wielobranżowe POLKAR, która w 1991 r. przejęła fabrykę w dzierżawę. Zadaniem spółki było stworzenie możliwości inwestowania w rozwój przetwórstwa tektury.

W krótkim czasie zakupiono nową maszynę do produkcji tulei oraz urządzenia do wyrobu pudełek do pakowania zniczy. Osoby wcześniej zatrudnione przy produkcji tektury zostały przesunięte do obsługi nowych urządzeń.

Najbardziej udanym rozwiązaniem okazało się przetwórstwo tektury na kątowniki - produkt nie wytwarzany wcześniej w Polsce. W 1991 r. utworzono spółkę pod nazwą Packprofil Sp. z o.o. J.V. z udziałowcem fińskim - firmą OY ELtete Ab - która wzniosła technologię do produkcji kątowników oraz sprzedała odpowiednie maszyny.

Fabryka tektury będąc głównym pracodawcą w Kolonowskiem od 100 lat związała ze sobą prawie całą miejscowość oraz okoliczne wsie, dając utrzymanie wielu rodzinom. Często po rodzicach pracę w zakładzie podejmowały dzieci, a z czasem także wnukowie.

Dr Maciej Szymczyk
Dyrektor Muzeum Papiernictwa
w Dusznikach Zdroju
(literatura i źródła znajdują się u autora)